„Na karcie wspomnień zapisał się historii czas”. Pierwszy Etap „Wczoraj” mamy zrealizowany.

Podejmując wyzwanie realizacji Kampanii Programowej „Od tradycji Q nowoczesności” zdecydowaliśmy, że nie będzie dla nas lepszej lekcji historii niż prawdziwa opowieść uczestnika wydarzeń z początku II Wojny Światowej. W dniu  20.04.2013 r. w naszej harcówce odwiedził nas gość specjalny druh Jan Wawrzyczny. Kiedy wspólnie razem zuchami z 17 Gromady Zuchowej „Czyżyki” usiedliśmy w kręgu na początku druh Jan powiedział: „mówcą dobrym nie jestem, ale to co powiem to prawda”.

 

 

 Dh Jan Wawrzyczny w latach swojej młodości aktywnie działał w Drużynie Harcerskiej w Czyżowicach i dobrze pamięta założyciela naszej Drużyny Dh Konrada Chroboka. Dh Jan choć dzisiaj ma już 89 lat wspomina te chwile kiedy pod koniec wakacji 1939 roku czuło się nieuchronność wybuchu wojny. Dh Jan opowiedział nam gdzie w sąsiedniej miejscowości wspólnie z cywilną ludnością harcerze kopali głębokie rowy mające na celu zatrzymać wkraczającą armię wroga. Na znak wybuchu II Wojny Światowej nad Czyżowicami przeleciał sztukas, który puścił serię strzałów z karabinu i odleciał. Usłyszeliśmy jak wstrząsający był to widok kiedy zmotoryzowane oddziały wermachtu wkroczyły do Polski i jaką bezsilność odczuwał wobec takiej siły. Po opanowaniu Czyżowic Niemcy utworzyli gminę niemiecką oraz przeprowadzili powszechny podział ludności - volkslista. Niemiecka lista narodowościowa składała się z czterech kategorii. Ważne było że żaden z harcerzy nie podpisał niemieckiej volkslisty. Dowiedzieliśmy się że kiedy 1932 roku nasza Drużyna otrzymała imię dwóch bohaterskich pilotów Franciszka Żwirko i Stanisława Wigury to dla upamiętnienia zostały zasadzone dwie lipy obok wejścia do szkoły. Harcerze nazwali je Żwirko i Wigura. Pod lipami ułożyli krzyż oraz lilijkę i posadzili kwiaty. Kiedy wojna wybuchła to obie te lipy niemal natychmiast Niemcy ścieli.

Dh Jan  opowiadał  również o działaniami naszej Drużyny, które były związane z ciężkimi czasami II wojny światowej. Trzeba pamiętać że nasza Drużyna nie zaprzestała swej działalności i choć w skrytości to jednak harcerze nadal się spotykali ze swym drużynowym Dh Chrobokiem. Inną niewątpliwą zasługą harcerzy było wyniesienie z miejscowej biblioteki książek. Niemcy w okresie wojny niszczyli polskie książki i jedynym sposobem było ich wyniesienie. Książki te trafiły do polskich domów i służyły Polakom w trudnym okresie wojny. Dh Jan wspomina, że jeszcze po wojnie miał w domu całą Trylogię Sienkiewicza.  Druh Jan Wawrzyczny w swoich wspomnieniach często podkreślał, że harcerze wykazywali się niezwykłą odwagą oraz nieśli bezinteresowną pomoc mieszkańcom Czyżowic. Dużą odwagą wykazali się harcerze naszej Drużyny, którzy w miejsce zniszczonego pomnika Powstańców Śląskich na cmentarzu w Jedłowniku postawili drewniany krzyż a na nim zawiesili biało czerwone róże. W tym okresie wielkim wsparciem dla Drużyny był sam druh drużynowy, który był nazywany „nauczycielem”, „idealnym człowiekiem”.

Według wspomnień Dh Jana najtragiczniejsze wydarzenia rozegrały się w dniu 28 czerwca 1941. W tym dniu do Czyżowic podjechało kilka samochodów z uzbrojoną policją, która przystąpiła do aresztowań. Na początek aresztowano Bolesława Zająca, Józefa Kwiatonia i Franciszka Kowalskiego. Podejrzani byli oni o posiadanie broni i ukrywanie jej w lesie. Na początek by złamać milczenie harcerzy Hitlerowcy utworzyli szpaler i przeganiając ich tam i z powrotem dotkliwie bili kijami. Aby wskazali miejsce zawieziono ich do lasu gdzie zostali ponownie dotkliwie pobici. Następnie zostali przywiezieni do miejscowej szkoły, która stała się miejscem kaźni Polaków. Tam przy światłach reflektorów musieli oni stać pod ścianą przez wiele godzin z rękami uniesionym do góry. Kiedy Franciszek Kowalski utracił przytomność oprawcy lali go wodą i deptali po palcach dłoni i po plecach. Tam dołączył do nich również aresztowany Dh Józef Cichy. W tym samym czasie trwały przesłuchania Dh Konrada Chroboka, jego żony Rozalii i szwagierki pod zarzutem działalności konspiracyjnej.

Następnego dnia rano o świcie harcerzy ponownie zapędzono do lasu gdzie ostatecznie mieli wskazać miejsce ukrycia broni. Oczywiście żadnej broni nie znaleziono bo jej nie było lecz w obawie przed kolejnym biciem jeden z druhów obiecał wskazać miejsce ukrycia broni w sosnowym młodniku. Tam w gęstym lesie Dh Zając Bolesław najpierw naciągnął gałąź a następnie puścił ją gwałtownie. Gałąź ta uderzyła w twarz Hitlerowca oślepiając go na chwilę. Zając rzucił się do ucieczki. Część eskorty urządziła pościg za zbiegiem, padły nawet strzały lecz nie udało się go ująć. Pozostałym harcerzom oświadczono, że Bolesław Zając został zastrzelony. Z lasu zmaltretowanych harcerzy przywieziono na furmance ze słomą. Według relacji mieszkańców Czyżowic - świadków tych zdarzeń widok był przerażający. Zakutych w kajdany dziewiętnastoletnich harcerzy i ich drużynowego zawieziono do więzienia w Wodzisławiu Śląskim. Stamtąd po trzech tygodniach dochodzenia zostali przewiezieni do wiezienia w Rybniku. Tam pod zarzutem udziału w tajnej organizacji harcerskiej byli przesłuchiwani w okrutny sposób przez gestapo. Ponieważ w wyniku przeszukania u Zająca znaleziono jedną przepisaną ulotkę zarzuty zostały zmienione i dotyczyły działalności konspiracyjnej. Do tego, że widzieli ową ulotkę i do jej czytania przyznali się Franciszek Kowalski i Józef Kwiatoń. Na tej podstawie przeciwko nim został sporządzony został akt oskarżenia i po 6 miesiącach trafili do więzienia w Katowicach. Prokurator dla nich domagał się kary śmierci. Ostatecznie otrzymali wyrok 1 roku więzienia. Po odbyciu kary w Bytomiu więźniów przejęło gestapo w Zabrzu a po kolejnych dwu miesiącach zostali oni przekazani do Rybnika. Tutaj gestapo zażądało od nich podpisania zobowiązania, że z nikim nie będą o tym co widzieli nawet z najbliższą rodziną. Dopiero wówczas zostali zwolnieni do domów. Wkrótce jednak powołano ich do niemieckiego wojska mimo, że byli przydzieleni do czwartej grupy folkslisty. Dh Józef Kwiatoń przydzielony do karnej kompanii zginął za obca mu sprawę 15 sierpnia 1943 roku. Dh Kowalski przeżył wojnę i powrócił do Czyżowic.

Szczęśliwiej niż dla potoczyły się losy Dh Cichego i drużynowego Chroboka, którzy nie przyznali się do winy i nie zostali obciążeni zeznaniami przez towarzyszy niedoli. Oprawcom nie udało się wskazać żadnych dowodów winy i dzięki staraniom ich rodzin zostali oni zwolnieni. Dh drużynowy Konrad Chrobok musiał opuścić Czyżowice i udać się na roboty przymusowe do Niemiec. Pracował jako robotnik przymusowy z obowiązkową literą „P” naszytą na ubraniu w jednej z berlińskich fabryk broni i amunicji. Był tam zatrudniony jako pomocnik kreślarza. Zginął 23 kwietnia 1945 roku podczas walk o Berlin. Jego grób pozostawał przez wiele lat nieodkryty. Grób Konrada Chroboka do dnia dzisiejszego znajduje się w Berlinie.

Wiemy, że przymusowo wcieleni do niemieckiej armii zostali również Dh Jan Wawrzyczny i Dh Alojzy Kwiatoń. Do wojska zostali wcieleni pomimo tego, że wszędzie występowali jako Polacy. Ostatecznie ich służba w obcej dla siebie armii rozpoczęła się we Wrocławiu. Tam drogi ich wspólnej tułaczki rozdzieliły się. Wiemy, że obu udało się przedostać do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Oboje szczęśliwie doczekali wojny.

Wszyscy z wielkim zainteresowaniem słuchaliśmy opowiadań druha Jana. Te wspomnienia były dla nas wyjątkowo cenne, ponieważ mogliśmy je usłyszeć z ust osoby, która je przeżyła i była uczestnikiem tych tragicznych wydarzeń.

Kończąc Dh Jan wspominał, że harcerze mieli piękne plany na swą przyszłość, a które nieoczekiwanie zniszczyła wojna.

Kilka fotek ze spotkania Drużyny dh Janem Wawrzyczny.

                                                                                              Karolina Mencel

 

 {gallery stories/do_artykulu/IV_zlot_slaskiej}